Tajemnicze pożary, zaginione arcydzieła i śledztwo, które zagraża życiu – najnowsza powieść Anny Klejzerowicz „Puste ramy” już w księgarniach. Gdy z prowincjonalnego muzeum znika cenny obraz, dwójka nieustępliwych dziennikarzy wpada na trop serii historycznych kradzieży połączonych wspólnym, niszczycielskim mianownikiem: ogniem. Czy Nina Kiryłło i Eryk Morski zdołają odkryć sekret pomorskiego miasteczka, zanim mroczna przeszłość upomni się o nich samych?
***
Polecam lekturę „Pustych ram”, gdyż znajdziemy tam zagadkę lub raczej jej liczbę mnogą, mistrzowsko poprowadzone śledztwo dziennikarskie, intrygujące tło historyczne połączone z pomysłem fabularnym oraz zatartą granicę pomiędzy faktami i wyobraźnią autorki. Powiedzmy sobie szczerze skonstruować tak kryminał by czytelnik przepadł całkowicie na wstępie i wraz z bohaterami szukał rozwiązania wcale nie jest proste. Czy jest recepta na to? Tak, po prostu być mistrzem w fachu i dokładnie wiedzieć co chce się przekazać, można sobie jeszcze tę poprzeczkę podnieść opierając się na rzeczywistych wydarzeniach i dorzucając jeszcze detale na przykład z historii sztuki. Anna Klejzerowicz od lat dokładnie działa według tego przepisu i w każdej książce jeszcze dopracowuje szczegóły, dostrzegalne jest to w najnowszej książce, w jakiej już na samym początku czytający zdają sobie sprawę, że przed nimi wielowątkowa opowieść, ale co faktycznie przed nimi przekonują się z rozdziału na rozdział. Tu nie ma prostych pytań i nasuwających się odpowiedzi, diabeł tkwi nie tylko w niuansach, lecz również w historii splecionej z perfekcyjną fikcją literacką. Żadnych przypadków, zamiast tego zabawa przysłowiowych kota z myszą, podsuwane tropy, ślepe uliczki, chociaż czy na pewno? No i jeszcze przeszłość, łudząco przypominająca obecne wydarzenia, czy to zbieg okoliczności? W „Pustych ramach” mamy to, za co kochamy kryminały czyli szaradę, w której nowe ślady stawiają pod znakiem zapytania dotychczasowe ustalenia, a nawet jeżeli są ich potwierdzeniem to i tak kładzie się na nich cień podejrzeń, że nie do końca nimi są. Dorzućmy jeszcze duszny małomiasteczkowy klimat i tajemnice, jakimi nie dzieli się z obcymi. W finale otrzymujemy książkę dla jakiej bez problemu odłożymy wszystko inne lub zarwiemy noc, bo kto odpuści rozwiązanie takich zagadek?
(Katarzyna Pessel)
***
Na każdą powieść Anna Klejzerowicz autorka czekam niecierpliwie, bo lubię i cenię inteligentne kryminały, które cechuje spiętrzona intryga, tajemniczość, ciekawe tło historyczne oraz drugie dno. A wszystko to odnajdujemy w „Pustych ramach”, czyli trzecim tomie cyklu o Ninie Kiryłło i Eryku Morskim. Tym razem para dziennikarzy rozwiązuje zagadkę dotyczącą kradzieży cennych dzieł sztuki. Z muzeum w małym miasteczku znika drogocenny obraz. Mimo iż wydarzenie ma miejsce na Śląsku, interesuje się nim „Przegląd Pomorski”, w którym pracują bohaterowie, bo sprawa staje się bardzo głośna. Zaintrygowana para szybko dostrzega podobieństwo między rabunkiem, a zuchwałymi kradzieżami sprzed lat. Motywem, który je łączy jest między innymi ogień. W ten sposób reporterzy trafiają do Sobiesławic, uroczego, malowniczego miasteczka, które wygląda jak z obrazka. Szybko jednak okazuje się, że kryje ono w sobie niejedną tajemnicę, a dociekliwi dziennikarze znów wikłają się w niebezpieczną grę, w której stawką może być ich życie. Autorka – podobnie jak w poprzednich tomach – wprowadza na scenę sporo postaci, które zagęszczają atmosferę i wprowadzają niepokój. Komu można zaufać? Czy intrygujące zachowania oznaczają tylko niegroźne dziwactwa, czy rodzą podejrzenia? I kto stoi nie tylko za kradzieżami, ale i tajemniczymi zgonami, które im towarzyszyły? Te i inne pytania wciąż się mnożą, a czytelnik siłą rzeczy próbuje zabawić się w detektywa. W moim przypadku te starania okazały się nieudane, bo w pewnym momencie zaczęłam podejrzewać niemal wszystkich 😉 Ale takie właśnie są powieści Anny Klejzerowicz – na ostateczne rozwiązanie zagadek trzeba poczekać. W zamian dostaje się satysfakcjonujący, zaskakujący finał. „Puste ramy” to jednak nie tylko powieść podnosząca czytelniczą adrenalinę. Autorka wspaniale pisze o dziełach sztuki, ich historii, także tej mrocznej, związanej z kradzieżami , zaginięciami i handlem na czarnym rynku. Widać, że pisarka doskonale przygotowała się do tematu i za to należą się jej wielkie brawa. A także za sposób połączenia literackiej fikcji z faktami oraz przekazania bogatej wiedzy, która nie jest tu sprowadzona do encyklopedycznych zapisków. Poznajemy mnóstwo ciekawostek dzięki ciekawej formie artykułów pisanych przez Ninę i Eryka, a także dzięki rozmowom bohaterów. Część rozmów dotyczy nie tylko kryminalnej intrygi, bo – jak wspomniałam – „Puste ramy” mają drugie dno. Bardzo celnie autorka opisuje naszą rodzimą rzeczywistość, zwłaszcza atmosferę i specyfikę małego, prowincjonalnego miasteczka, w którym rządzą układy i układziki. Przekłada się to jednak również na szerzej rozumiany świat polityki oraz nastrojów społecznych, jakie z niepokojem obserwujemy w ostatnich latach. Nawet luźna wymiana zdań między Erykiem i Niną często daje do myślenia (majstersztykiem są np. rozmowy o zobojętnieniu i cynizmie, o upadku i zacofaniu). Rewelacyjnie Anna Klejzerowicz ukazała też kondycję współczesnego dziennikarstwa, które schodzi na psy (nie ubliżając psom!). Takich smaczków i przyczynków do refleksji odnajdziemy tu znacznie więcej, bo „Puste ramy” są też w moim odczuciu prozą satyryczną i społecznie zaangażowaną. Uważni odbiorcy na pewno odnajdą to drugie dno bez problemu. Całość napisana jest barwnie, lekko, ale z dbałością o polszczyznę, więc połknęłam tę powieść jednym tchem i z wielką przyjemnością. I już nie mogę się doczekać kolejnego tomu! Oczywiście POLECAM SZCZERZE !!! (UWAGA - mimo iż jest to 3. tom cyklu, można go czytać jako odrębną całość)
Beata Igielska (Książkowzięci)
***
Ależ miałam fantastycznie spędzony czas nad tą książką! Po pierwsze, świetna tematyka (zaginięcie dzieł sztuki), po drugie ciekawa i wartka akcja książki, po trzecie, udana intryga kryminalna. (...) Przy okazji jestem pod wrażeniem, bo dawno nie zdarzyło się, abym w trakcie czytania książki kryminalno sensacyjnej aż tak często sięgała do internetu. A tu? Anna Klejzerowicz intrygę "Pustych ram" oparła częściowo na prawdziwych wydarzeniach. (...) Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Akcja toczy się szybko, sama tematyka dzieł sztuki i ich zaginięć z rozmaitych powodów jest dla mnie ciekawa. A dodatkowo fakt, że część z tych spraw naprawdę miała miejsce na swój sposób dodaje książce niezwykłości (...)
Maria Skibińska (Chiara76)
***
Polecam lekturę „Pustych ram”, gdyż znajdziemy tam zagadkę lub raczej jej liczbę mnogą, mistrzowsko poprowadzone śledztwo dziennikarskie, intrygujące tło historyczne połączone z pomysłem fabularnym oraz zatartą granicę pomiędzy faktami i wyobraźnią autorki. Powiedzmy sobie szczerze skonstruować tak kryminał by czytelnik przepadł całkowicie na wstępie i wraz z bohaterami szukał rozwiązania wcale nie jest proste. Czy jest recepta na to? Tak, po prostu być mistrzem w fachu i dokładnie wiedzieć co chce się przekazać, można sobie jeszcze tę poprzeczkę podnieść opierając się na rzeczywistych wydarzeniach i dorzucając jeszcze detale na przykład z historii sztuki. Anna Klejzerowicz od lat dokładnie działa według tego przepisu i w każdej książce jeszcze dopracowuje szczegóły, dostrzegalne jest to w najnowszej książce, w jakiej już na samym początku czytający zdają sobie sprawę, że przed nimi wielowątkowa opowieść, ale co faktycznie przed nimi przekonują się z rozdziału na rozdział. Tu nie ma prostych pytań i nasuwających się odpowiedzi, diabeł tkwi nie tylko w niuansach, lecz również w historii splecionej z perfekcyjną fikcją literacką. Żadnych przypadków, zamiast tego zabawa przysłowiowych kota z myszą, podsuwane tropy, ślepe uliczki, chociaż czy na pewno? No i jeszcze przeszłość, łudząco przypominająca obecne wydarzenia, czy to zbieg okoliczności? W „Pustych ramach” mamy to, za co kochamy kryminały czyli szaradę, w której nowe ślady stawiają pod znakiem zapytania dotychczasowe ustalenia, a nawet jeżeli są ich potwierdzeniem to i tak kładzie się na nich cień podejrzeń, że nie do końca nimi są. Dorzućmy jeszcze duszny małomiasteczkowy klimat i tajemnice, jakimi nie dzieli się z obcymi. W finale otrzymujemy książkę dla jakiej bez problemu odłożymy wszystko inne lub zarwiemy noc, bo kto odpuści rozwiązanie takich zagadek?
(Katarzyna Pessel)
***
Na każdą powieść Anna Klejzerowicz autorka czekam niecierpliwie, bo lubię i cenię inteligentne kryminały, które cechuje spiętrzona intryga, tajemniczość, ciekawe tło historyczne oraz drugie dno. A wszystko to odnajdujemy w „Pustych ramach”, czyli trzecim tomie cyklu o Ninie Kiryłło i Eryku Morskim. Tym razem para dziennikarzy rozwiązuje zagadkę dotyczącą kradzieży cennych dzieł sztuki. Z muzeum w małym miasteczku znika drogocenny obraz. Mimo iż wydarzenie ma miejsce na Śląsku, interesuje się nim „Przegląd Pomorski”, w którym pracują bohaterowie, bo sprawa staje się bardzo głośna. Zaintrygowana para szybko dostrzega podobieństwo między rabunkiem, a zuchwałymi kradzieżami sprzed lat. Motywem, który je łączy jest między innymi ogień. W ten sposób reporterzy trafiają do Sobiesławic, uroczego, malowniczego miasteczka, które wygląda jak z obrazka. Szybko jednak okazuje się, że kryje ono w sobie niejedną tajemnicę, a dociekliwi dziennikarze znów wikłają się w niebezpieczną grę, w której stawką może być ich życie. Autorka – podobnie jak w poprzednich tomach – wprowadza na scenę sporo postaci, które zagęszczają atmosferę i wprowadzają niepokój. Komu można zaufać? Czy intrygujące zachowania oznaczają tylko niegroźne dziwactwa, czy rodzą podejrzenia? I kto stoi nie tylko za kradzieżami, ale i tajemniczymi zgonami, które im towarzyszyły? Te i inne pytania wciąż się mnożą, a czytelnik siłą rzeczy próbuje zabawić się w detektywa. W moim przypadku te starania okazały się nieudane, bo w pewnym momencie zaczęłam podejrzewać niemal wszystkich 😉 Ale takie właśnie są powieści Anny Klejzerowicz – na ostateczne rozwiązanie zagadek trzeba poczekać. W zamian dostaje się satysfakcjonujący, zaskakujący finał. „Puste ramy” to jednak nie tylko powieść podnosząca czytelniczą adrenalinę. Autorka wspaniale pisze o dziełach sztuki, ich historii, także tej mrocznej, związanej z kradzieżami , zaginięciami i handlem na czarnym rynku. Widać, że pisarka doskonale przygotowała się do tematu i za to należą się jej wielkie brawa. A także za sposób połączenia literackiej fikcji z faktami oraz przekazania bogatej wiedzy, która nie jest tu sprowadzona do encyklopedycznych zapisków. Poznajemy mnóstwo ciekawostek dzięki ciekawej formie artykułów pisanych przez Ninę i Eryka, a także dzięki rozmowom bohaterów. Część rozmów dotyczy nie tylko kryminalnej intrygi, bo – jak wspomniałam – „Puste ramy” mają drugie dno. Bardzo celnie autorka opisuje naszą rodzimą rzeczywistość, zwłaszcza atmosferę i specyfikę małego, prowincjonalnego miasteczka, w którym rządzą układy i układziki. Przekłada się to jednak również na szerzej rozumiany świat polityki oraz nastrojów społecznych, jakie z niepokojem obserwujemy w ostatnich latach. Nawet luźna wymiana zdań między Erykiem i Niną często daje do myślenia (majstersztykiem są np. rozmowy o zobojętnieniu i cynizmie, o upadku i zacofaniu). Rewelacyjnie Anna Klejzerowicz ukazała też kondycję współczesnego dziennikarstwa, które schodzi na psy (nie ubliżając psom!). Takich smaczków i przyczynków do refleksji odnajdziemy tu znacznie więcej, bo „Puste ramy” są też w moim odczuciu prozą satyryczną i społecznie zaangażowaną. Uważni odbiorcy na pewno odnajdą to drugie dno bez problemu. Całość napisana jest barwnie, lekko, ale z dbałością o polszczyznę, więc połknęłam tę powieść jednym tchem i z wielką przyjemnością. I już nie mogę się doczekać kolejnego tomu! Oczywiście POLECAM SZCZERZE !!! (UWAGA - mimo iż jest to 3. tom cyklu, można go czytać jako odrębną całość)
Beata Igielska (Książkowzięci)
***
Ależ miałam fantastycznie spędzony czas nad tą książką! Po pierwsze, świetna tematyka (zaginięcie dzieł sztuki), po drugie ciekawa i wartka akcja książki, po trzecie, udana intryga kryminalna. (...) Przy okazji jestem pod wrażeniem, bo dawno nie zdarzyło się, abym w trakcie czytania książki kryminalno sensacyjnej aż tak często sięgała do internetu. A tu? Anna Klejzerowicz intrygę "Pustych ram" oparła częściowo na prawdziwych wydarzeniach. (...) Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Akcja toczy się szybko, sama tematyka dzieł sztuki i ich zaginięć z rozmaitych powodów jest dla mnie ciekawa. A dodatkowo fakt, że część z tych spraw naprawdę miała miejsce na swój sposób dodaje książce niezwykłości (...)
Maria Skibińska (Chiara76)

